środa, 22 kwietnia 2015

#5

Poniedziałek 

No to teraz kto mi powie, kto lubi poniedziałki? Ja... nie to że nie lubię, ale wiadomo jak to po weekendzie trudno jest się zebrać by pójść do szkoły. W szkole byłoby fajnie gdyby nie pytała z chemii... I tak, zapytała mnie. Znacie to uczucie, gdy nauczyciel patrzy w dziennik.. lub teraz to już w komputer, i szuka w liście obecności osoby którą zapyta. Cała klasa wtedy siedzi cicho, każdy ma nadzieje, że to właśnie jego nie zapyta. Też miałem nadzieję, choć trochę się uczyłem. Ale niestety... zapytała mnie, bo stwierdziła, że mam za mało ocen. Mamy bardzo ostrą chemiczkę, więc u niej na lekcji to cisza taka że nie poznaję własnej klasy... ani nawet siebie. To znaczy ona dobrze uczy, ale i tak jest bardzo wymagająca. No więc wzięła mnie do tej odpowiedzi, a ja tak stoję przy tej tablicy, odpowieziałem dobrze na dwa pytania a dalej... dalej to stałem i udawałem że wszystko wiem, tylko po prsotu nie wiem jak to powiedzieć.
N: Trzecią lekcję to przerabiamy a ty nie wiesz?
Ja: Wiem... tylko... zapomniałem...
Nie ma co.. najlepsza wymówka EVER! Dostałem jedynkę.... na szczęście to moja pierwsze jedynka z chemii w tym półroczu. Oby więcej nie było. Kolejna pała do poprawy... obym zdążył przed wywiadówką. Podczas przerwy obiadowej na stołówce, moja przyjaciółka słysząc moją historię, doradziła mi co zrobić by nie dostać jedynki.. albo raczej.. jaką wymówkę wymyślić. Chciała bym następnym razem udawał że się źle czuję, albo na niby zemdlał...... Wiem, że ją było by na to stać.. czasami odwala takie rzeczy, że szkoda gadać. Ja bym chyba nie umiał grać roli osoby mdlejącej, chyba bym się bał że nauczyciele mi nie uwierzą, albo że będą się niepotrzebnie martwić. Dlatego kategorycznie odmówiłem tego typu rad.
W domu stało się coś, czego się nie spodziewałem. Ale to wszystko dlatego, że nikt mi nie puka do pokoju, i też każdy włazi gdy mnie tam nie ma. Włączyłem komputer i chciałem sprawdzić co na blogu, no to sprawdziłem i potem wyszedłem z pokoju do łazienki. nie było mnie jakieś dwie minuty. Gdy wróciłem, zobaczyłem moją siostrę siedzącą przed moim komputerem, i oczywiście czytała mój blog, bo zapomniałem zamknąć strony. Oczywiście od razu zacząłem się tłumaczyć, że to nie moje, w co mi nie uwierzyła... Czułem się głupio, choć może nie powinienem, ale sami przyznajcie, nie wiele jest chłopków którzy prowadzą takiego bloga. Byłem pewien że zaraz zacznie się śmiać i rozgada wszystkim dookoła. Ale o dziwo tego nie zrobiła. Powiedziała tylko, że pisze spoko... ale że wygląd jest trochę gejowy.. Na serio taki jest? Chciałem mieć tylko wygląd w stylu anime. Bo lubie to, i wiem że wielu ludzi tez to lubi i mozę przez taki wygląd będzie się przyjemniej czytac. Ale no cóż.. mogę zmienić. A potem uczyłem się do sprawdzianu z polskiego.





Wtorek

Sprawdzian z polskiego okazał się być bardzo łatwy. Akurat z językiem polskim nie mam żadnego problemu, więc poszło mi to szybko i sprawnie. Oczekuję co najmniej czwórki. Taki jestem z siebie dumny, że chociaż tego dnia udało mi się coś dobrze napisać. Ogólnie ten dzień nie był jakiś ciekawy. Po lekcjach był trening, na którym jak zwykle ćwiczyliśmy. Nowej znowu nie było... Nie wiem co z tą dziewczyną i nie wiem dlaczego ciągle zastanawiam się czemu jej nie ma. Przecież to nie moja sprawa, eh. W domu dostałem ochrzan od ojca, bo nie umyłem naczyń tak jak mnie prosił.. Na prawdę trzeba mieć powody by się wkurzyć o głupie naczynia, jakoś mama się nie czepiała..
O poniedziałku się trochę rozpisałem, więc o wtorku będzie krótko, bo na prawdę nic się ciekawego nie wydarzyło.


*



Środa

Tego dnia jak już pisałem mam najgorsze lekcje, albo raczej najbardziej z nielubiane, znowu chemia.. nie wiem dlaczego mamy ją dwa razy w tygodniu, matematyka, którą prawie całą przespałem, fizyka, już trochę ciekawsza ale wciąż nudna i nie ogarniałem tych durnych zadań, i angielski , z którym jeśli chodzi o dogadanie się radzę sobie całkiem dobrze, ale jeśli chodzi o poprawną gramatykę jakiej wymagają na lekcji... to już niekoniecznie. Moja klasa, a ja wraz z nimi... czasami idę za głosem tłumu cóż zrobić.. rzucaliśmy samolocikiem zrobionym z papieru. I było całkiem fajnie dopóki nauczycielka stała tyłem do klasy, a przodem do tablicy. Gdy się odwróciła, na nasze nieszczęście samolot wpadł jej prosto w głowę. Wyglądało to przekomicznie, ale ona sama nie wyglądała na zachwyconą. Razem z T, nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu, ale na szczęście nie na nas spadł zaszczyt ochrzanu, a na dwóch innych kolegów. W końcu to oni zrobili ten samolot, my się tylko przyłączyliśmy do zabawy. No a potem gdy zobaczyłem, moje szkolne zauroczenie, czyli blondwłosą koleżankę, a właściwie znajomą, oczywiście powiedziałem jej CZEŚĆ, a ona odpowiedziała! Czułem się szczęśliwy! Choć  nie wiem dlaczego aż tak... teraz czuję się jak głupek, bo czułem się szczęśliwy z takiego powodu.
Na treningu było.... nie będę owijał w bawełnę dostałem piłką w oko, i mam niezłe limo... Po prostu się zagapiłem. Patrzyłem co wyprawia nowa, która chodzi na treningi w kratkę, grała tak samo beznadziejnie jak ostatnio, biegała po całym boisku.. to znaczy po swojej połowie, ale robiła to źle, bo nie poczekała aż jej przeciwnik się zamachnie i odbije. I w ten oto sposób, gapiąc się na poczynania nowej, skończyłem z podbitym okiem. Nie bolało mnie jakoś bardzo, a wszyscy się wystraszyli, jakby nie wiadomo co się stało.. Kolega zaczął mnie przepraszać a trener zaprowadził do pielęgniarki.. a ja o dziwo czułem się oszołomiony bo przecież zdarza się. Co prawda nigdy nie dostałem w oko, choć czułem opuchliznę i lekki ból, to nic gorszego mi się nie działo. U pielęgniarki dostałem lód i przytrzymywałem go przy oku, za nim nie przyjechał po mnie mój ojciec... Czułem się zażenowany, bo mogłem wrócić sam, a oni zadzwonili po tatę. Nawet mój tata stwierdził, że nie wygląda to dobrze, ale że do wesela się zagoi. Także chyba jakoś specjalnie się nie przejął, a już na pewno mniej niż trener i koledzy. Dopiero jak wsiadłem do samochodu zobaczyłem w lusterku moje poszkodowane oko, sam mogłem stwierdzić, że faktycznie wygląda to średnio. Martwiłem się tylko jak pójdę z tym do szkoły.
Ja: To może jutro nie pójdę do szkoły... Wszyscy pomyślą że mnie pobiłeś
T: Nikt ci w to nie uwierzy. Wszyscy wiedzą, że jestem dla ciebie za dobry
I weź tu gadaj z moim ojcem, nawet nie da się go nastraszyć ani po szantażować.. nie sprawiedliwe. I tak w czwartek mam wolne bo nie idę do szkoły, HURRA, decyzja mojej mamy. BEST MOM!










1 komentarz:

  1. Powiem ci że lepsza taka chemiczka niż moja, ktora przez 3 lata niczego mnie nie nauczyła, a jak bierze juz kogoś do tablicy (raz na ruski rok) to się dziwi, że tego nie umiemy. Testy daje z neta i nawet sama czasem nie zna odpowiedzi na zadanie. Loool?
    Hahha no ja akurat aktorką jestem świetną ale też przesadnie tego nie wykorzystuję. Chociaż raz nie pisałam sprawdzianu bo "źle się czułam" xD
    No i na koniec-wygląd bloga jest spoczko
    Trzymaj się ;p
    Ps. Nawet jeśli to słowo "gej" nie jest obrazliwe a ci co tak myślą to idioci :p

    OdpowiedzUsuń