czwartek, 16 kwietnia 2015

#2

Środa

Cóż... tego dnia nie znoszę najbardziej ze wszystkich, a to ze względu na lekcje, jakie mam tego dnia. Dwie matematyki, chemia, fizyka i angielski.... Czyli wszystkie przedmioty których nie lubię. Wuef lubię jak najbardziej, jednak.... nie gdy mam go na ostatniej godzinie, ponieważ w środy również mam treningi, więc jak sami widzicie jestem dosyć zapracowanym nastolatkiem.. O ile można nazwać to pracą. Nasz nauczyciel wuefu puszcza nas do szatni równo z dzwonkiem, a przecież trzeba się jeszcze przebrać, a potem muszę biec na autobus. Nawet nie mówiąc cześć kolegom wybiegłem z szatni jak oszalały i pognałem na przystanek. Całe szczęście zdążyłem... zawsze zdążam więc nie wiem dlaczego tak się stresuje, że mogę się spóźnić? Nie ogarniam siebie.
Na treningu od jakiegoś niecałego miesiąca mamy nową. Nowa nie radzi sobie za dobrze, nie potrafi dobrze zamachnąć się rakietą, ani dobrze odbić piłki, choć dostaje masę wskazówek. Niektórzy się z niej śmieją, choć wcale ich nie rozumiem... każdy przecież na początku sobie nie radził. Ja sam nie raz płakałem z bólu gdy dostałem piłką w rękę czy nogę gdyż nie umiałem jej odbić. Gdy trener zapytał kto zagra z nową dziewczyną, nikt nie podniósł ręki. Ja również nie lubię się wyróżniać, ale mam zbyt miękkie serce, by tak po prostu patrzeć na czyjąś smutną twarz, więc się zgłosiłem. Myślałem... że nie będzie tak strasznie. Ludzie! Jak ona strasznie grała, jak strasznie rzucała się na piłkę.. Odniosłem wrażenie, że ten sport nie jest dla niej, ale nic nie powiedziałem. Znosiłem to w milczeniu, choć momentami trafiał mnie szlag.. Uciekała przed odbitą przeze mnie piłką, a przecież miała ją odbić, na prawdę nie odbijałem zbyt mocno. Po skończonym treningu poszedłem wziąć prysznic, odczekałem półgodziny, żeby się nie przeziębić i byłem już gotowy do wyjścia. Wychodząc zauważyłem kątem oka nową dziewczynę z którą grałem. Chyba płakała... aczkolwiek nie była to moja sprawa, więc nawet nie pytałem o co chodzi, i udałem że nie widzę. Choć korciło mnie by do niej podejść i zapytać. Ale chyba... nie jestem taki śmiały.
W domu jak zwykle byłem wieczorem i musiałem wziąć się za odrabianie lekcji... Błagam, poratujcie mnie! Jak ja nie znoszę pracy domowej! Jeszcze gdybym od razu po szkole wracał do domu, może miałbym do tego więcej chęci.. ale w takiej sytuacji, zazwyczaj jestem padnięty i nie mam już ochoty na nic. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to z mojej winy mam tak mało czasu, to ja chciałem zapisać się do klubu tenisowego, i wcale tego nie żałuję, mimo to fajnie by było mieć trochę więcej czasu dla siebie. Prawie każdy dzień w tygodniu mam zawalony, oprócz poniedziałku. We wtorek trening, w środę trening, w czwartek trening, w piątek taniec.. W sobotę trening do południa. Wiem, nie powinienem narzekać. Na prawdę lubię chodzić na treningi tenisa, jednak czasami chciałbym mieć po prostu więcej czasu dla siebie. I w taki oto sposób, minęła mi środa. Nic ciekawego, prawda? Chyba będę musiał urozmaicać moje życie, by pisać tutaj coś ciekawszego.







2 komentarze:

  1. O kurcze pierwszy raz jestem na blogu ( i to lifestylowym ) u chłopaka!!!! xD Podjarka haha
    Dobra a teraz się ogarnę, żebyś nie myślał sb ze jestem jakąś wariatką xD
    AAA... no nie mogę haha
    Czekam na kolejny wpis ; ppp

    OdpowiedzUsuń
  2. A według mnie nie musisz urozmaicać swojego życia, bo jest ciekawie. A moje wygląda całkiem podobnie.
    http://patrzaczboku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń